O co w tym wszystkim chodzi? Sprawa wykopalisk na Służewcu.

Rzecz niebywała. Oto na teren prac archeologicznych na cmentarzu parafialnym przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie, prowadzonych przez specjalny zespół IPN zajmujący się poszukiwaniem nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego wchodzą funkcjonariusze Policji, zabezpieczają miejsce wykopalisk, a prywatna firma pogrzebowa wywozi cztery, wykopane już, szkielety ludzie w sobie tylko znanym kierunku.

Opinia publiczna jest wstrząśnięta. Jak to możliwe, że w kraju, który nie tak dawno świętował 25 lecie wolności – przez wielkie W – powstrzymuje się archeologów i historyków chcących zwrócić ludzkiej pamięci bohaterów walczących o tęże wolność. Bo chodziło przecież o wolność od komunizmu miedzy innymi.

Z pierwszych doniesień medialnych wynikało, że policjanci działając na zlecenie warszawskiej prokuratury teren zabezpieczyli z obawy o możliwości popełnienia czy może popełniania tam przestępstwa. Tłumaczenie takie, skądinąd do bólu głupie, nie mogło się długo uchować i już po paru godzinach zaginęło gdzieś pod nawałem innych doniesień. Jakie przestępstwo można popełnić przy ekshumacji, postępując wedle wszelkich standardów i procedur, mając na nią wszelaka zgodę od wszystkich potrzebnych władz? Być może chodziło tutaj o tzw. myślozbrodnię, za którą już w tym kraju skazywano, lub skazywać próbowano – były to jednak osoby prywatne, niemające za sobą autorytetu państwa. Mogliśmy zatem przeczytać między wierszami, że IPN łamie prawo. Jakaż to wspaniała wiadomość dla wszelkich byłych i obecnych donosicieli oraz ludzi złej woli – wreszcie jakiś pretekst do zlikwidowania tej „wstrętnej i kłamliwej instytucji”.

Kierujący pracami archeologów prof. Krzysztof Szwagrzyk, pytany na gorąco o całe zajście nie ukrywał zadziwienia sytuacją. Nie mógł nawet wziąć udziału w pracach zabezpieczających. Śledztwo oraz dowody rzeczowe, czyli przejęte przez policję szczątki, trafiły pod skrzydła Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów.

Dzisiejszy dzień przyniósł nowe informacje. Prokuratura ma za zadanie ustalić pochodzenie szczątków, tzn. w jaki sposób znalazły się na cmentarzu i czy osoby do których one należały straciły życie w wyniku przestępstwa. Wydaje się to dosyć dziwne zadanie biorąc pod uwagę to, że od początku wiadomo, że są to ofiary terroru komunistycznego – skąd niby historycy wiedzieli, że tam właśnie należy ich szukać?? Dochodzi jeszcze kwestia tego, iż przecież IPN posiada własny pion prokuratorski, który takimi właśnie kwestiami zajmuje się na co dzień.

W internecie huczy od różnych teorii na temat tego niecnego zajścia. Wbrew temu całemu szumowi miejmy jednak nadzieję, że sprawa wyjaśni się szybko i że prof. Szwagrzyk będzie mógł lada dzień powrócić do pracy na Służewcu.

Na koniec oświadczenie zamieszczone na stronie IPN.

W dniu 30 czerwca 2014 r. na cmentarzu parafialnym przy ul. Wałbrzyskiej w Warszawie rozpoczęły się prace archeologiczno-sondażowe, mające na celu określenie lokalizacji i rozmiarów obszaru, na którym w latach 1945–1948 dokonywano potajemnych pochówków ofiar terroru komunistycznego. W dniu 2 lipca 2014 r. kierujący tymi pracami pełnomocnik Prezesa IPN ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944–1956, dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, poinformował pisemnie zastępcę prezesa IPN o odnalezieniu podczas badań szczątków ludzkich, prosząc jednocześnie o powiadomienie o tym fakcie prokuratora IPN. Tego samego dnia zastępca prezesa IPN Agnieszka Rudzińska przekazała tę informację dyrektorowi Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, prosząc jednocześnie o podjęcie stosownych działań.

Po zapoznaniu się na miejscu przez prokuratorów IPN ze stanem prac archeologiczno-sondażowych Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu stwierdziła, że na obecnym etapie brak jest wystarczających przesłanek do podjęcia czynności przez pion śledczy IPN. W związku z tym – uznając swoją niewłaściwość – prokurator IPN, działając na podstawie art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego, poinformował jednostkę organizacyjną prokuratury powszechnej o fakcie odnalezienia podczas prac archeologicznych na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej szczątków ludzkich. O przekazaniu sprawy do prokuratury powszechnej został niezwłocznie poinformowany dr hab. Krzysztof Szwagrzyk. W dniu 10 lipca 2014 r. – już po zakończeniu przez ekipę badawczą zaplanowanego etapu prac poszukiwawczych – Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów zabezpieczyła szczątki czterech osób, które w toku działań archeologicznych zostały podniesione z wykopów sondażowych.

Komentarze