Dziś znów słyszymy nawoływania do stawienia się do debaty. I tym razem znów są to pohukiwanie od strony Platformy. Ewa Kopacz wzywa Jarosława Kaczyńskiego aby stawił się rychle, bo inaczej nazwie go tchórzem. Michał „Misiek” Kamiński wierny sługa premier Kopacz powtarza zaproszenia i również napomina o tchórzostwie.
Tak oto dwójka szlachetnych osobowości polskiej polityki, cechujących się nieskazitelnym honorem postanowiła wyzwać J. Kaczyńskiego, zaiste w ich opinii równego im. Premier Ewa twierdzi, że nie ma wątpliwości co do tego, kto po wyborach w przypadku zwycięstwa PiSu zostanie premierem, dlatego też nie chce debatować z Beatą Szydło nominowaną przez PiS na kandydata na premiera. Zarzuca tym samym Kaczyńskiemu już nie tylko tchórzostwo ale i kłamstwo. Premier Kaczyński został więc w jednej wypowiedzi obrażony dwa razy – przypominam, że przez ludzi mających się za jednostki szlachetne.
Jak więc to jest? Czy Kaczyński zasługuje na debatę czy jako z tchórzem i kłamcą nie można z nim rozmawiać?
Oczywiście jest to szczwana gra i nie muszę chyba tłumaczyć na czym ona polega i po co się w nią gra. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jeden dość znamienny aspekt. Być może razi Was nieco patetyczno-rycerska koncepcja przydługiego wstępu, ale ja tylko postanowiłem podjąć konwencję, którą zaproponował Miś. Miś twierdzi dziś, że jeżeli Jarosław Kaczyński stchórzy, to on i jego Pani Ewa z łaską przyjmą dwa „drewniane miecze” tak jak Jagiełło je przyjął przed Wielką Bitwą, jako znak swojego zwycięstwa. W tym miejscu proponuję się nieco pochylić nad narracją złotoustego Misia. Każdy bowiem, kto choć odrobinę zna historię Polski, albo chociażby oglądał niezapomnianą kreację propagandysty A. Forda wie, że to właśnie niecny Wielki Mistrz Zakonu Niemieckiego Urlich von Jungingen, pełen pychy wzywał do stawiania się na polu bitwy naszego króla Władysława. I to właśnie Urlich wysyłał Jagielle miecze (na pewno nie były drewniane, jak twierdzi znawca dziejów Miś) przed bitwą, kpiąc, że Polakom może brakować broni i dlatego nie chcą się stawić na polu. Jagiełło zaś zręcznie tę zniewagę obrócił i przeciw Krzyżakom wykorzystał mówiąc, że przyjmie te miecze, jako znak swojego zwycięstwa. Stało się tak jak powiedział. Zacofane cywilizacyjnie polsko-litewskie rycerstwo dowodzone w polu przez Witolda – znamienne, że Krzyżacy/Niemcy po dziś dzień wypominają Jagielle tchórzostwo (kolejne nietrafiony przytyk dla Kaczyńskiego w wykonaniu Misia i Ewy – odniosło spektakularne zwycięstwo nad postępowym kwiatem rycerstwa ówczesne Europy, nadreprezentowanym przez Zakon Niemiecki.
Życzę sobie i Państwu aby grunwaldzka przepowiednia Misia ziściła się 25 października bieżącego roku. Niech wyzywają od tchórzy, wysyłają miecze, dołki pod nami kopią. Historia jest mistrzynią życia o często lubi się powtarzać. Najmocniej zaś odczuwają to pyszałkowie tacy jak nasz Miś Kamiński, któremu tylko wydaje się, że zawsze na cztery nogi potrafi upaść. Dedykuje mu zatem pewien cytat, zapewne znajomy mu. Jeśli analogia ma być pełna życzę sobie również, aby nasz „tchórzliwy” wódz Jarosław wypowiedział te słowa chwilę po zamknięciu lokali wyborczych.
Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mniemał się być wyższym nad wszystkie mocarze świata
Komentarze
Prześlij komentarz